Menu Zamknij

Mac Brazel

Mac Brazel był farmerem, który w 1947 roku natknął się na szczątki niezidentyfikowanego obiektu na swoim ranczu niedaleko Roswell w stanie Nowy Meksyk, co przyczyniło się do jednej z najbardziej znanych i kontrowersyjnych historii związanych z UFO w historii. Wydarzenie to, znane jako incydent w Roswell, szybko zyskało międzynarodową sławę i stało się centrum teorii spiskowych dotyczących UFO i domniemanej obecności obcych na Ziemi.

Roswell Daily Chronicle, 9 lipca 1947

W.W. Brazel, 48-letni farmer z hrabstwa Lincoln mieszkający 30 mil na południowy wschód od Corona, opowiedział dzisiaj swoją historię o znalezieniu tego, co armia początkowo opisała jako latający dysk, ale publiczność, która towarzyszyła jego odkryciu, sprawiła, że dodał, iż jeśli kiedykolwiek znajdzie coś mniej znaczącego niż bombę, na pewno nie będzie o tym mówił.

Brazela przyprowadzono tutaj wczoraj późno przez W.E. Whitmore’a ze stacji radiowej KGFL, zrobiono mu zdjęcie i udzielił wywiadu dla Record oraz Jasona Kellahina, wysłanego tutaj z biura Associated Press w Albuquerque, aby relacjonować tę historię. Zdjęcie, na którym pozował, zostało wysłane za pomocą specjalnie ustawionej w biurze Record maszyny telefoto AP przez R.D. Adaira, szefa AP, który przybył tutaj wyłącznie w celu opublikowania zdjęcia i informacji od szeryfa George’a Wilcoxa, któremu Brazel pierwotnie przekazał informacje o swoim znalezisku.

Brazel opowiedział, że 14 czerwca on i jego 8-letni syn, Vernon, byli około 7 lub 8 mil od domu na ranczu J.B. Fostera, którym zarządza, gdy natknęli się na duży obszar jasnych wraków składających się z pasków gumy, folii aluminiowej, dość mocnego papieru i patyków.

W tamtym czasie Brazel spieszył się, aby dokończyć swoje obowiązki i nie zwrócił na to dużo uwagi. Ale wspomniał o tym, co zobaczył, i 4 lipca wrócił na miejsce wraz z żoną, Vernonem i 14-letnią córką Betty, aby zebrać sporo szczątków.

Następnego dnia po raz pierwszy usłyszał o latających dyskach i zastanawiał się, czy to, co znalazł, może być resztkami jednego z nich.

W poniedziałek przyjechał do miasta, aby sprzedać trochę wełny i będąc tutaj, poszedł zobaczyć szeryfa George’a Wilcoxa i „szepnął tak jakby zaufanie”, że mógł znaleźć latający dysk.

Wilcox skontaktował się z Roswell Army Air Field, a major Jesse A. Marcel i mężczyzna w cywilnym towarzyszyli mu do domu, gdzie zebrali resztę kawałków „dysku” i pojechali do jego domu, aby spróbować go zrekonstruować.

Według Brazela po prostu nie mogli go wcale zrekonstruować. Próbowali zrobić z niego latawiec, ale nie udało się to i nie mogli znaleźć sposobu, aby go złożyć tak, aby pasował.

Następnie major Marcel zabrał go do Roswell i to była ostatnia wiadomość, jaką o nim słyszał, aż do wybuchu historii, że znalazł latający dysk.

Brazel powiedział, że nie widział, jak spada z nieba i nie widział go przed rozerwaniem, więc nie wiedział, jakie mógł mieć rozmiary lub kształt, ale myślał, że mógł być mniej więcej wielkości blatu stołu. Balon, który go utrzymywał, jeśli tak to działało, musiał mieć około 12 stóp długości, ocenił, mierząc odległość rozmiarem pokoju, w którym siedział. Guma była koloru dymnego szarego i rozrzucona na obszarze o średnicy około 200 jardów.

Gdy zebrano szczątki, folia aluminiowa, papier, taśma i patyki utworzyły pakunek o długości około trzech stóp i grubości 7 lub 8 cali, podczas gdy guma utworzyła pakunek o długości około 18 lub 20 cali i grubości około 8 cali. W sumie, szacował, całość ważyła może pięć funtów.

Nie było żadnych śladów metalu w okolicy, które mogłyby być użyte do silnika i nie było żadnych śladów śmigieł jakiegokolwiek rodzaju, chociaż przynajmniej jedna papierowa płetwa została przyklejona do niektórych kawałków folii aluminiowej.

Nie znaleziono nigdzie słów na instrumencie, chociaż na niektórych częściach były litery. Do konstrukcji użyto sporo taśmy klejącej i nieco taśmy z nadrukowanymi kwiatami.

Nie znaleziono żadnych sznurków ani drutów, ale były pewne oczka w papierze, co wskazuje, że mogło być użyte jakieś mocowanie.

Brazel powiedział, że wcześniej znalazł na ranczu dwie balony pogodowe, ale to, co tym razem znalazł, w żaden sposób nie przypominało żadnego z nich.

„Jestem pewien, że to, co znalazłem, to nie był żaden balon meteorologiczny,” powiedział. „Ale jeśli znajdę cokolwiek innego niż bombę, będą mieli trudności, żeby cokolwiek ode mnie wyciągnąć.”